Błędne koło podejrzeń

Błędne koło podejrzeń i reakcji na nie, urojenia, które bronią się przed prawdą – wszystko jest jak w czasach, gdy cesarz Neron brał lekcje muzyki. Tajne stowarzyszenia, zdaniem zwolenników teorii spiskowych, sprawują kontrolę nad losami świata. Wojny i epidemie, wybory przywódców w różnych krajach, a nawet odwiedziny kosmitów – to skutek działania organizacji mających równie wielką władzę i złowrogie cele jak mroczni przeciwnicy Jamesa Bonda zrodzeni w umysłach hollywoodzkich scenarzystów. Fanatyczni głosiciele tych tez przedstawiają je z prokuratorskim zacięciem, a zastrzeżenia i wątpliwości stają się co najwyżej kolejnym dowodem na siłę diabła, który może nas przekonać o swym nieistnieniu. Takimi rzeczami zajmują się ludzie, którzy wierzą, że ich życiem kierują niewidzialne siły. Poszukują dowodów, jak kiełki poszukują światła, nawet słabszego niż słoneczne. Są przekonani, że każda decyzja dotycząca naszej sytuacji ekonomicznej, pozycji w społeczeństwie, zdrowia czy instytucji rządzących spoczywa w rękach tajemniczych mężczyzn – ponieważ zawsze są to mężczyźni – których tożsamość pozostaje nieznana albo kryje się pod maską niewinnej służby publicznej. Nie mamy wpływu na nic, co robimy czy myślimy. Losami świata kierują masoni albo  gnostycy, wiccanie albo druidzi, iluminaci albo mafia. Kryzysy gospodarcze, znikające zasoby, wojny, epidemie, głód – tylko głupcy wierzą, że to zjawiska naturalne. Są one skutkiem świadomych działań wielkich mistrzów, sycylijskich „ojców chrzestnych”, różokrzyżowców bądź ka- balistów.

Tajne stowarzyszenia stopniowo, ale znacząco zmieniały się w ciągu wieków

W świecie starożytnym były to głównie bractwa filozoficzne i religijne. W czasach średniowiecza miejsce filozofii zaczęła zajmować polityka, chociaż religia pozostała najważniejsza. W połowie XVIII wieku tajne związki przybierały postać bądź politycznych i braterskich stowarzyszeń, zachowujących pewne filozoficzne i religijne atrybuty z czasów starożytnych, bądź organizacji jawnie kryminalnych, wykorzystujących swój sekretny charakter, by osiągnąć tajne cele i gromadzić bogactwa. To rozróżnienie wpływało na strukturę i sposób kierowania, a tajemnica poczynań przydawała ekskluzywności, chroniła przed wykryciem i nękaniem. Dla członków bractw ekskluzywność łączyła się z dystynkcją. Organizacjom prześladowanym przez aparat ścigania albo społeczeństwo zachowywanie tajemnicy pomagało przetrwać. Ale każda tajemnica budziła nieufność postronnych. Nieufność prowadziła do różnych domysłów, domysły były nieuchronnie negatywne, negatywny obraz budził wrogość, wrogość skłaniała organizacje do jeszcze większej tajemnicy i tak w nieskończoność. Niewiele się zmieniło.

Wieści o sekretnych bractwach

Najczęściej spotykaną reakcją na wieść o sekretnym bractwie są podejrzliwość i lęk, zrodzone z przekonania, że nic, co jest dobre, nie powinno być trzymane w ukryciu oraz że nic, co jest trzymane w ukryciu, nie może być dobre. Ale potrzebujemy sekretów i organizacji, które będą ich strzegły po wsze czasy, podobnie jak pragniemy otwartości w kontaktach z innymi ludźmi. Wiemy, że ważne decyzje w sferze biznesu i wojskowości podejmowane są z dala od świateł reflektorów, akceptujemy to, że anonimowi politycy wprawni w zakulisowych grach wypracowują decyzje dotyczące kandydatów i polityki swoich ugrupowań. Cenimy tajemnice powierzane nam przez przyjaciół, przez nasze dzieci i naszych kochanków, a jednocześnie staramy się zgłębić wszelkie zagadki wywierające wpływ na nasze życie, domagamy się dostępu do informacji, których nam odmówiono, niezależnie od motywów. Jeśli ktoś ukrywa takie sekrety, pragniemy, aby się nimi z nami podzielił, a jeśli pozostają własnością określonej grupy, uważamy, że jej cele muszą być podejrzane.

Narzędzie tortur jako symbol tożsamości

W czasach rzymskich krzyż był powszechnie stosowanym narzędziem tortur i śmierci. Dla Rzymian nie było niczego pozytywnego w umieszczaniu go na widoku albo w kreśleniu dłonią jego znaku w powietrzu. Taki gest mógł być uznany za groźbę. Wyobraźmy sobie współczesną tajną organizację, której członkowie wykorzystują szubienicę, gilotynę albo krzesło elektryczne jako symbol wspólnoty i uznawanych wartości. I wyobraźmy sobie swoją reakcję. To jak postrzegano pierwszych chrześcijan, jest lekcją o rodzeniu się zbiorowych lęków i niechęci, zarówno dziś, jak i dwa tysiące lat temu. Mimo rozwoju techniki i środków komunikacji wciąż fascynują nas, jak wtedy, tajne stowarzyszenia. Naszą wiarę w to, że istnieją i stanowią zagrożenie, podsycają twórcy popularnych filmów i powieści. Może ona dorównywać, a nawet przewyższać błędne wyobrażenia Rzymian na temat wyznawców chrześcijaństwa.

Orgie i kazirodztwo

Kiedy wśród Rzymian zaczęły krążyć opowieści o chrześcijańskich agapach, ucztach miłości, mogli myśleć, że ta miłość nie była jedynie duchowej natury. Niektórzy gnostycy, inna tajna grupa, uczestniczyli w rytuałach seksualnych i uważali nasienie za płyn sakralny. Chrześcijanie i gnostycy bardzo się różnili, pod względem tak wierzeń, jak i praktyk, ale łatwo sobie wyobrazić, że dla przeciętnego obywatela Rzymu ta różnica była znikoma i skomentowałby ją, wzruszając ramionami: „chrześcijanie, gnostycy, wszyscy są tacy sami”. Pogłoski o kazirodztwie wzięły się z obyczaju chrześcijan, którzy zwracali się do siebie „bracie” i „siostro”, by wyrazić oddanie i wsparcie. W większości kultur takie określenia odnoszą się do rodzeństwa.

Zjadanie niemowląt

Ubodzy Rzymianie, z braku skutecznych metod antykoncepcji czy przerywania ciąży, pozostawiali niechciane dzieci na ulicach, żeby zmarły z głodu i pragnienia. Ta praktyka, choć współczesnemu człowiekowi wydaje się przerażająca, była akceptowana w kulturze, gdzie każda dodatkowa, niechciana osoba do wykarmienia stanowiła poważne obciążenie dla rodziny. Kiedy chrześcijanie zaczęli te dzieci ratować od pewnej śmierci, chrzcząc je w swojej wierze, Rzymianie poczuli się zakłopotani. Dlaczego ktoś chce wychowywać cudze dziecko? To niezgodne z logiką, może więc nie chodzi o wychowywanie? Może chrześcijanie, zważywszy na ich obyczaj spożywania ciała i krwi, zbierali porzucone niemowlęta, by je wykorzystywać w swoich odrażających ceremoniach. To, że wyrastały na chrześcijan, było zbyt banalne.

Tajność

Chrześcijanie obracali się we własnym kręgu, nie dopuszczali obcych do swoich uroczystości, chyba że wprowadził ich członek grupy. Domagali się, aby nowi członkowie przechodzili próbę wiary. Działo się tak nie bez przyczyny. Po ukrzyżowaniu Chrystusa wyznanie, że jest się chrześcijaninem, równało się niemal podpisaniu na siebie wyroku śmierci. Kiedy zaczęli się ukrywać, postrzeganie ich wierzeń i praktyk stało się wręcz paranoiczne, a to skłaniało członków ruchu do jeszcze bardziej rozpaczliwych usiłowań, żeby ukryć swoją tożsamość, na co odpowiedzią znów były prześladowania. I tak w kółko.

Kanibalizm

Czyż chrześcijanie nie odprawiali ceremonii podczas których spożywali ciało człowieka i pili jego krew? Oczywiście, że odprawiali. Dla chrześcijan sakrament Eucharystii stanowił alegorię jedności w duchu, postronnym wydawał się odrażającą praktyką.

Plotki o kanibalizmie

W rzeczywistości to nie rzymscy senatorowie rozsiewali plotki o kanibalizmie i kazirodztwie, gdyż wzburzona tymi doniesieniami opinia publiczna nie miała dla polityków większego znaczenia. Skupiali się na bardziej praktycznych kwestiach, jak choćby odmowie chrześcijan oddawania należnej czci boskiej cesarzom. Rzymianie, skądinąd tolerancyjnie nastawieni do różnych religii, traktowali tę odmowę jako wyraz braku lojalności wobec imperium. Kiedy chrześcijanie zaczęli przekonywać innych do swych poglądów, był to już akt buntu, którego rządzący nie mogli zlekceważyć. Opowieści o skandalicznych praktykach stowarzyszenia wykorzystali, by je zdławić. Jednakże to nie urzędnicy, lecz sami chrześcijanie dostarczali pożywki wyobraźni pospólstwa, jego ignorancji i podejrzliwości. Przyjrzyjmy się temu.

Zbrukany ich rytuałami

Niemowlę zasłonięte strawą tak, że może zwieść nieuważnych – pisał pewien Rzymianin – umieszczają przed tym, który ma zostać zbrukany ich rytuałami. Owo niemowlę ginie od ciosów młodego ucznia, którego zachęcają, by to uczynił, jak gdyby zupełnie niewinnie uderzał w powierzchnię tego, co mają za posiłek. Spragnieni – o, straszna zgrozo! wylizującego krew, łapczywie dzielą między siebie jego członki. Ta ofiara związuje ich razem ze sobą. Z tą świadomością zawierają przymierze wzajemnego milczenia. Tego rodzaju święte rytuały jak te, są bardziej odrażające niż jakiekolwiek inne świętokradztwo”. W całym rejonie Morza Śródziemnego w pierwszym stuleciu naszej ery, zwłaszcza wśród Rzymian, którzy ze wszystkich cnót najwyżej cenili szlachetność, takie historie budziły zarówno wstręt, jak i zachwyt. Politycy rzymscy zaczęli domagać się bezwarunkowego zniszczenia bractwa. Obywatele dyskutowali o tym na forach. Większość była zgodna, że trzeba przywołać do porządku tych łajdaków, tych zboczeńców, tych buntowników, tych… chrześcijan. Dwa tysiące lat później mrożące krew w żyłach opowieści mogą się wydawać częścią propagandowej strategii rzymskich senatorów zmierzających do rozbicia groźnego związku i starających się zniechęcić obywateli do przyłączania się do chrześcijan.

Głupota, lęk i fanatyzm

Byli jednym z najbardziej przerażających tajnych stowarzyszeń starożytności. Odprawiali po kryjomu swoje rytuały, budząc lęk i nienawiść w mieszkańcach rzymskiego imperium. Wielu było za tym, żeby zabić wszystkich należących do tej grupy – mężczyzn, kobiety i dzieci. Inni doradzali ostrożność, by nie ściągnąć na siebie srogiej zemsty, o której krążyły opowieści. Niektórzy obawiali się, że członkami mogą być są- siedzi i zarazić niebezpiecznymi ideami ich dzieci, wciągając je w zabronione praktyki. Fascynowały skandaliczne błazeństwa przypisywane tajemniczej organizacji. Pogłoski podsycały ciekawość, puszczano więc wodze fantazji i zadawano sobie pytanie, czy ci ludzie naprawdę są aż tak zdeprawowani. Aż trudno było dać wiarę temu, co mówili o nich Rzymianie: że podczas sekretnych rytuałów uprawiają kanibalizm, jedzą ludzkie mięso i piją ludzką krew, a ofiarami ich krwawych uczt są często świeżo narodzone dzieci. Zachęcają braci i siostry do seksualnych orgii, uczestniczą w dziwacznych ceremoniach, spotykają się potajemnie, unikają kontaktów z szanowanymi obywatelami i rozpoznają się wzajem, rysując znak w kształcie pewnego narzędzia tortur.