„ALEŻ JA CHCĘ BYĆ SKAZANA”

Jedną z postaci powieści Le Compagnon  jest pewna uczciwa kobieta, zabójczym swego wiarołomnego męża. Gdy żył, kochała go za bardzo, by mu przebaczyć jego zdradę. Lecz i zmarłego kochała tak bardzo, że nie mogła wybaczyć sobie tej zbrodni. Zarówno jej adwokat, jak i przewodniczący sądu przy­sięgłych wspólnie usiłowali dowieść jej, że nie jest winna. W końcu zbuntowała się przeciwko tym staraniom:,— Czy ma pani coś do dodania do mowy obrończej pani adwokata? Tak, panie przewodniczący — mówi nie poznając swego głosu — to co powiedział mój adwokat nie jest ścisłe. Ja chcia­łam zabić mojego męża. To nie był nieszczęśliwy wypadek. Ja byłam całkowicie świadoma. Wiedziałam bardzo dobrze co robię. To nie było dziełem przypadku.”Widząc zdumienie przewodniczącego na nowo podejmuje przerwany wątek:„Wiem dobrze, w głębi duszy, że jestem całkowicie winna. Długo wierzyłam w coś przeciwnego. W czasie śledztwa miałam czas na zastanowienie się. W godzinach poprzedzających jego śmierć z całej duszy pragnęłam uniemożliwić memu mężowi wymknięcie mi się, chciałam całkowicie go zniszczyć. Nie mówię tego pod wpływem przejściowej emocji, lecz dlatego iż jest to moje absolutne przekonanie. Chciałam go zabić”.Po czym osunęła się szlochając. „Zapłaciłam”, pomyślała. To, iż scena ta jest dziełem literackiej fikcji, w niczym nie uszczupla zawartej w niej ludzkiej prawdy.