TAJEMNICA SAMOBÓJSTW W WIĘZIENIU

Istnieje pewna bolesna statystyka — ta dotycząca sa­mobójstw w więzieniach: około czterdziestu przypadków rocznie. Ale liczba ta intryguje: trzy czwarte lub cztery piąte ogólnej licz­by samobójstw to samobójstwa osób znajdujących się tylko w areszcie tymczasowym. Ponieważ osoby te stanowią nieco mniej niż połowę całkowitej liczby więźniów, oznacza to, iż po­pełnia się dziesięć razy więcej samobójstw przed niż po skazaniu. Dlaczego? Przecież „areszt śledczy”, gdzie osadzeni są domniemani nie­winni, zawsze posiadał łagodniejszą dyscyplinę niż „więzienie karne”, gdzie skazany winien odbyć swoją karę. Co więcej, cidesperaci bardzo często mogli liczyć na bardzo niski wymiar ka­ry, wręcz jej zawieszenie.Prosiłem o wyjaśnienie tego problemu psychiatrów wyspecja­lizowanych w problematyce penitencjarnej. Doszli oni do wnio­sku, że podejrzany zadręcza się poczuciem winy. co w aspekcie moralnym można nazwać wyrzutami sumienia. Natomiast gdy jest już skazany, odczuwa ulgę. Zapłaci za swą winę.W wyjaśnieniu tego paradoksu może być pomocny Freud, który przedstawia „poczucie winy jako podstawowe zagadnienie rozwoju cywilizacji”. Według niego uczucie to jest odmianą lęku wywodzącego się z faktu, iż człowiek powinien sam pohamowy- wać swoje mordercze popędy.Agresywność tkwi w człowieku, lecz on się jej lęka i jeśli nie umie skierować jej ku pożytecznym celom, wówczas odrzuca ją i tłumi. Odczuwa potrzebę, aby być ukaranym za tę agresywność. I właśnie za pośrednictwem poczucia winy karze sam siebie.Zakaz, obowiązek ustawowy, represja karna ograniczając agresywność, równocześnie łagodzą poczucie winy. Odnosi się to także i do przestępcy. Odczuwa on często dziwne pragnienie „powrotu do normy”, potrzebę kary. Niekoniecznie musi być wie­rzący, by podświadomie odczuwać pragnienie odpokutowania za grzechy, inaczej mówiąc — odkupienia ich.