TO CO WYMYKA SIĘ SPOD KONTROLI WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI

Oby sądownictwo karne nadal nie interesowało się winą natury moralnej, będącą wyłącznie sprawą osobistą każdego człowieka! Państwo w zakresie swej zdolności sądzenia nigdy nie powinno mieszać sią do osobistych spraw istoty ludzkiej! De intimis non curat piaetor.Można z tego wyciągnąć jeszcze jeden wniosek. Za reedu­kację przestępcy, resocjalizację skazanego — jako zjawiska natury moralnej — społeczeństwo w istocie rzeczy nie ponosi odpowiedzialności. Jest sprawą równie zbędną co nieuza­sadnioną zrzucać na barki społeczeństwa jeszcze jedną winę, wmawiając mu, że jeśli resocjalizacja nie udaje się, jest to jego i jedynie jego wina. Uznać godność skazanego to uznać, iż jedy­nie on sam jest w stanie zrehabilitować się poprzez prawdziwą, wewnętrzną przemianę. I jak słusznie zauważył Pinatel, „to za­wsze sam więzień resocjalizuje lub reedukuje się w zależności od własnego wewnętrznego wyboru i podjęcia osobistej decyzji”. Oczywiście, społeczeństwo może wspierać taką decyzję, za­chęcając do tego rodzaju wyboru. Praktycy dobrze wiedzą, że przyszłość przestępcy niejednokrotnie zależy od „podania ręki” w trudnym momencie, od „czułego gestu” lub od „uśmiechu”. Lecz nikt ani nie może, ani nie powinien odbierać więźniowi je­dynej wolności, która mu pozostała — wolności polegającej na wzięciu za siebie odpowiedzialności, na wyborze swojej przy­szłości, swojej wolności i swojej samodzielności moralnej.